Get Adobe Flash player
STRONA GŁÓWNA Kraków Koronacje_Królewskie

przewodnik po Krakowie - Anna Stalmach

Przewodnik po Krakowie

Anna Stalmach

Od 20 lat związana z krakowskim Oddziałem PTTK. Oprowadza po Krakowie młodzież, emerytów, plastyków, architektów (każda z tych grup wycieczkowych wymaga indywidualnego podejścia i przygotowania). Opracowuje wraz z Biurem Obsługi Ruchu Turystycznego PTTK tematyczne szlaki na szczególne zamówienie. Posiada uprawnienia instruktora przewodnictwa nadane przez Zarząd Główny PTTK, konieczne do prowadzenia praktyk przewodnickich i szkoleń dla kandydatów na przewodników. Od pięciu lat pełni funkcję kierownika Kursu Kandydatów na Przewodników po Krakowie  organizowanego przez PTTK. Jest też pilotem wycieczek.

Sama o swojej pasji mówi: „Zainteresowanie historią, Krakowem towarzyszyło mi od zawsze. Przewodnictwo daje  ogromną satysfakcję, jeśli wykonywane jest z zapałem, na odpowiednim poziomie i traktowane jak misja w stosunku do turystów i do dóbr kultury. Trzeba kochać Kraków i lubić ludzi!”

Kontakt  przez BORT PTTK Kraków ul. Westerplatte 5, tel. (12) 422-26-76  fax (12) 422-37-23 lub bort@krakow.pttk.pl.

Koronacje Królewskie

Katedra królewska na Wawelu, świadek narodowych dziejów, dziś pełna gości z różnych zakątków świata w ciągu wieków widziała aż 32 koronacje królewskie.

Pierwsze ceremonie miały miejsce w katedrze metropolitalnej w Gnieźnie, najstarsza Bolesława Chrobrego w 1025 r. i kolejne, aż do Wacława II  w 1300 roku.

 

Władysław Łokietek był pierwszym królem koronowanym w Krakowie i uroczystość ta ugruntowała stołeczny charakter miasta. Jego też staraniom zawdzięczamy wzniesienie na Wawelu gotyckiej katedry, w której zachował się formularz koronacyjny przygotowany już w XV wieku dotyczący koronacji Władysława III Warneńczyka. Z niewielkimi zmianami ceremoniał przetrwał do końca istnienia monarchii w Polsce. Jego korzeni należy szukać w Starym Testamencie mówiącym ,że wszelka władza pochodzi od Boga, a król staje się „pomazańcem” bożym. Uroczystość miała charakter religijny, odbywała się podczas  mszy świętej jak również była aktem państwowym najwyższej rangi.

Ceremoniał składał się z trzech dni i powinien być dokonany dopiero po uroczystym pogrzebie poprzedniego władcy. Przyszły król w dzień przed koronacją zazwyczaj w sobotę pościł, spowiadał się i rozdawał jałmużnę. Odbywał też pielgrzymkę pokutną na Skałkę do kościoła w którym zginął święty Stanisław patron Polski. Po uroczystych nieszporach powracał na Wawel. Następnego dnia rano z katedry wyruszała do zamku, do komnat królewskich procesja złożona z arcybiskupa gnieźnieńskiego, który miał przywilej dokonania koronacji dostojników kościelnych i możnowładców. Ubranemu w strój liturgiczny, leżącemu na łożu królowi biskup podawał wodę święconą i podnosił przez podanie ręki. Strój podobnie jak biskupi składał się z alby, dalmatyki, humerału, kapy. Formował się orszak na czele którego szli senatorowie z insygniami koronacyjnymi. Koronę niósł kasztelan krakowski, berło wojewoda krakowski, jabłko wojewoda wileński, miecz wojewoda sandomierski lub miecznik. Za nimi w asyście biskupów kroczył król przy dźwięku dzwonów.  W katedrze insygnia składano na ołtarzu głównym, a władca zasiadał na tronie pod baldachimem ustawionym na przeciw tronu arcybiskupa gnieźnieńskiego. Podczas liturgii arcybiskup zadawał królowi pytania: czy chce wiernie służyć wierze katolickiej i otaczać opieką kościół?, czy zamierza sprawiedliwie rządzić królestwem i swym ludem?. Po otrzymaniu odpowiedzi dostojnik pytał  uczestników zebranych w katedrze czy będą wiernie służyć swojemu królowi?  W kościele rozlegał się okrzyk: radzi, radzi, radzi.

Po odebraniu od monarchy  przysięgi zdejmowano mu kapę i dalmatykę, klękał, rozpoczynało się namaszczenie olejami świętymi:  piersi, łopatek, ramion i dłoni. Od tej chwili król stawał się pomazańcem bożym. Następnie wręczano mu insygnia władzy. Najpierw miecz Szczerbiec, którym nowy pomazaniec trzykrotnie kreślił znak krzyża. Na głowę wszyscy biskupi biorący udział w ceremonii nakładali mu koronę, dalej w prawą rękę podali berło symbol rządów sprawiedliwych, a w lewą  jabłko. Ostatnim elementem była intronizacja monarchy.

Po uroczystościach w katedrze przenosiły się one do zamku i miały lżejszy charakter. Odbywała się wystawna uczta, bal, turniej rycerski, występy artystów. Tak barwne i bogate, że ich opisy przetrwały w kronikach, utworach literackich  i listach wysyłanych przez przedstawicieli obcych państw na dwory europejskie.

Na trzeci dzień,  w poniedziałek król w majestacie zjeżdżał z całym orszakiem na krakowski Rynek. W ratuszu w Izbie Pańskiej wkładał strój koronacyjny, zasiadał na tronie ustawionym na podium i odbierał hołd od mieszczan. Miasto starannie przygotowywało się do złożenia hołdu. Dekorowano kamienice na trasie przejazdu orszaku, budowano łuki triumfalne. Pozwalano też prostemu ludowi podziwiać panującego. Rozrzucano między ludzi srebrne monety (nazywane żetonami koronacyjnymi) wybite specjalnie na tę okazję.

Uroczystość w katedrze miała elitarny charakter, zabawy na zamku również. Jednak władcy zawsze pamiętali o wszystkich poddanych. Należało się im wielkie świętowanie. Do późnej nocy na Rynku trwała zabawa, pieczono wołu i popijano obficie trunki za zdrowie i długie, sprawiedliwe rządy nowego monarchy.

Wchodząc do katedry, otoczeni pamiątkami, wśród grobowców królewskich przenosimy się do czasów pełnych symboli, wielkich uroczystości, których echo do dziś rozbrzmiewa w dostojnych murach świątyni.

 

Przewodnik po Krakowie

Anna Stalmach

przewodnik PTTK